Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 maja 2013

"Patryk Strzała to w ostatnich dniach niezwykle kontrowersyjne nazwisko polskiej blogosfery"

Patryk Strzała to w ostatnich dniach niezwykle kontrowersyjne nazwisko polskiej blogosfery. Znany bloger wyznał nam, co najbardziej irytuje go w męskiej modzie, opowiedział o tym, co łączy go z projektantem Dawidem Wolińskim, a także zdradził dlaczego nie zobaczymy go na pokazach mody Roberta Kupisza.
Więcej tu

wtorek, 18 grudnia 2012

Rozmowa na luzie z Zofią Ślotałą

Dziś przygotowałem dla Was mini wywiad z Zosią Ślotałą, którą poznałem jakiś czas temu w SHOWROOMIE H&M.
Pomyślałem sobie, że fajna, bardzo ładna i uśmiechnięta dziewczyna... ale co ona tutaj robi? Nie wiedziałem, kim jest i czym się zajmuje... Porozmawialiśmy, opowiedziała trochę o sobie – poznałem ją od strony zawodowej, a nie – dziewczyny Borysa Szyca.
Zosia ma 23 lata i studiowała w Istituto Europeo di Design w Mediolanie, jest stylistką, wielbicielką polskich projektantów i pr managerem młodej marki Just Paul.
Od dziecka interesowała się modą - tę pasję zaszczepili w niej jej rodzice. Uważa, że w modzie męskiej jest jeszcze dużo do zrobienia. Choć wie, że jest coraz lepiej dzięki temu, że moda damska ma tak ogromny wpływ na modę męską. Mieszkając w Mediolanie obserwowała tendencje unisexów.
Moda męska to jej konik. Często w stylizacjach wprowadza męskie elementy garderoby, stąd tak dobrze dogaduje się z Anią Czartoryską, ponieważ ona także lubi te elemnty.
Na pytanie:
Co boli Cię w polskim showbisnesie odpowiedziała?:
„Najbardziej boli mnie zawiść. Ludzie zamiast cieszyć się, że komuś coś się udaje, powiedzieć: super, gratulacje... wolą podcinać sobie nawzajem skrzydła i nie wspierać się. To jedyna rzecz, która w Polsce mi przeszkadza. Uważam, że Polska ma potencjał i można się tu rozwijać”.

W ostatnim czasie media rozpisują się na temat tego, że promujesz się na Borysie, jaki jest Twój stosunek do tego?
„Trzeba mieć grubą skórę. Ludzie szukają sensacji i powodów, aby napisać o kimś źle. Ludzi coraz mniej interesuje co, kto zrobił... a skupiają się na tym, kto, z kim i dlaczego, bo przecież większym newsem jest to, że dziewczyna Borysa przebiera go, a nie ubiera, niż to, że zagrał rolę życia, Hamleta... i to jest dla mnie smutne”.

A propos przebierania... powiedz mi, co według Ciebie stylowy facet powinien mieć w szafie?
„Jedne eleganckie buty, dobrze uszyty i skrojony płaszcz, białą koszulę na spinki i fajne spinki, które pokazują, że mężczyzna ma polot i wyobraźnię, ciekawy zegarek, który nie musi być z górnej półki np. mężczyzna po 50, poważnie ubrany, z kolorowym Toy Watch'em na ręku wygląda rewelacyjnie”

Uważasz, że mężczyzna powinien pasować do swojej partnerki, kiedy wychodzą na wspólną kolację, imprezę, czy zwykłe spotkanie?
„Tak, oczywiście. Powinien być ten sam dresscode i jeden wspólny element, który ich połączy”
Na zakończenie zadam pytanie:
Co sądzisz o moim stylu?
„Myślę, że najlepiej wyglądasz w Jemiole, w jego luzie jest Ci naprawdę dobrze... ubierasz się bezpiecznie, ale z fantazją. Wyprzedzasz tendencje, ale to wszystko robisz z głową – nie przesadzasz”.
Zosiu, bardzo dziękuję za rozmowę!
Dzięki, pozdrawiam wszystkich Twoich fanów i czytelników ;-)

środa, 15 sierpnia 2012

20m2Łukasza to ...

20m2Łukasza to pierwszy w Polsce internetowy talk-show, który od początku skazany był na sukces.
Pamiętam, jak poznaliśmy się jakiś czas temu… Początkujący bloger (czytaj ja) i Łukasz z głową pełną pomysłów…
Można powiedzieć, że został gwiazdą internetu w jeden dzień…
Oryginalny pomysł, fajne wykonanie, odrobina chęci, szczęścia i mamy genialny efekt…
Warto zwrócić uwagę, że na jego kanale YouTube i profilu na Facebook'u nie znajdziemy złośliwości, głupich komentarzy i hejtersów, co w dobie dzisiejszej anonimowości w internecie prawie już nie istnieje. Jestem zaskoczony - to o czymś świadczy… ;-)



Stresowałeś się przed emisją pierwszego odcinka? O czym wtedy myślałeś?

Bardzo się stresowałem, umieściłem odcinek i pojechałem śpieszno na spotkanie. Zaczęły przychodzić powiadomienia na telefon, SMSy, dzwonili przyjaciele, po chwili już pierwsza TV się odezwała zainteresowana projektem.


Zastanawia mnie jak to jest z pomysłem, kiedy przychodzi olśnienie i mówisz „Tak, to jest świetne, dobry pomysł”… Jak to wyglądało u Ciebie? Pamiętasz taki przełomowy moment?

Każdy z moich pomysłów jest zainspirowany osobistymi przeżyciami. Czerpie pomysły z otaczającego mnie świata. W chwili, gdy ze względów finansowych wylądowałem w kawalerce, stwierdziłem, że nie będę marudził tylko wezmę się do roboty. Dodatkowym ważnym aspektem było to, iż wysyłałem propozycje programu do TV, ale dyrektorzy często nawet nie odpisywali. Stwierdziłem, że sam się zatrudnię.


Trzeba mieć odwagę i się nie bać... Co poradziłbyś osobom, które są w podobnej sytuacji i nie mają takiego zacięcia jak Ty?

Współczuje im. Życie przeleci im przez palce. Trzeba działać i walczyć.


Często widujemy się na różnego rodzaju eventach... wiele ‘gwiazd’ udaje, że nie chce zdjęć na ściankach, mówią, że to je męczy, a przecież wszyscy doskonale wiemy, że większość z nich tylko po to przychodzi na imprezy … Co o tym sądzisz?

To jest bardzo prosta zasada. Na początku potrzebują ścianek, więc się na nie pchają oficjalnie, w pewnym momencie, kiedy pozycja jest już wypracowana, trzeba grać mniej dostępnego, wówczas wartość wzrasta. Przy czym generalnie udawanie, że się nie ma parcia na szkło jest słabe.


Jest ktoś, kogo na pewno nie zobaczymy w Twoim programie? (dlaczego)

Mojego ego. Nie zmieści się :P


Jest coś, czego się wstydzisz? (największa gafa, jaką popełniłeś)

Wielu momentów się wstydzę, ale dzięki takim momentom uczymy się życia. Wstydzę się, że dopiero w wieku 29 lat zacznę być w pełni szczęśliwy:)


Co boli Cię w polskim show-biznesie…?

Generalnie współczuje osobom, które są znane ze względu na to, że są znane. Jest wiele takich przypadków i to jest smutne. Wiem, że chodzi Ci o nazwiska. Ok. Marta Grycan. Jest to dla mnie śmieszne, bo o ile lansowała się sama to jeszcze ujdzie, ale w chwili, gdy zaczęła w to wciągać dzieci to już nie było fajne. Nie ma świadomości, że robi im krzywdę. Te dzieci w dorosłym życiu będą ułomne. Ja mając 29 lat mogę powiedzieć, że zaczynam mieć pewność, że chce wejść do tego środowiska, ale do tej pory nie bylem na to gotowy mimo tego, iż obserwowałem to środowisko od dawien dawna, a co maja powiedzieć dzieci, które są dosłownie do niego wkładane?


Gdzie widzisz siebie za 5 lat? Jakie są Twoje kolejne plany, marzenia?

Widzę siebie jako mega szczęśliwego faceta, realizującego się zawodowo, otaczającego się samymi wartościowymi ludźmi, generalnie, lans, lans, lans :) Chce brać z życia tyle ile mogę:) Sadze, ze mocno rozwinę się, nazwijmy to, telewizyjnie:)


Dzięki, za bardzo przyjemną rozmowę…
Życzę Ci dużo szczęścia, spełnienia i samych sukcesów.


Patryk Strzała




piątek, 3 sierpnia 2012

Mały wywiad...


Świat mody to nie tylko styliści, projektanci i modelki…To właśnie w tej branży króluje kreatywność i pomysł na siebie! „Piąta strona świata” leży tam dokąd kierują się nasze największe emocje i pragnienia. Odkąd pamięta jego „piątą stroną” była moda. Autor popularnego bloga Patryk Strzała ma 19 lat i mieszka w Warszawie. O jego męskim dress codzie rozmawiał w studiu Dzień Dobry TVN, na co dzień swoją pasją dzieli się na blogu.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

A day in the life Karl Lagerfeld.


8:00 rano
Śpię siedem godzin. Jeśli kładę się spać o drugiej, wstaję o dziewiątej. Jeśli o północy - o siódmej. Wcześniej się nie budzę - dom może się zawalić, ale śpię siedem godzin. Noszę długą, białą koszulę do spania. Wykonana jest z popeliny, robi ją dla mnie Hilditch & Key w Paryżu na wzór 17-wiecznych męskich koszul nocnych, które widziałem w Victoria and Albert Museum.
Pierwsza rzecz, jaką robię po obudzeniu, to jem śniadanie. Piję dwa szejki proteinowe, które opracował dla mnie mój lekarz. Mają smak czekoladowy i zero cukru, zawierają gotowane na parze jabłka. To wszystko. Nie lubię nic więcej rano. Nigdy nie piję niczego gorącego. Nie lubię gorących napojów, to bardzo dziwne. Piję dietetyczną Colę od rana do wieczora. Mogę ją nawet pić w środku nocy, a i tak zasnę. Nie piję kawy, herbaty, nic innego.
Czytam w większości rano. Mam na to specjalne miejsce, obok ona, z którego widzę Luwr i Sekwanę. Czytam, oglądam książki i szkicuję. No i marzenia też są ważne. Śnię na jawie. Nocą też mam sny, ale niewiele. Czytam francuskie, angielskie i niektóre amerykańskie gazety, trochę niemieckich, dość dużo magazynów o modzie damskiej. Czytam papierowe wersje, bardziej mi odpowiadają.

11:00
Czeszą mnie, bo nienawidzę mieć włosy na twarzy, kiedy szkicuję. Moje włosy nie są całkiem białe, tylko lekko siwe i nie lubię tego koloru. więc wybielam je suchym szamponem Klorane. Jest najlepszy, bo moje włosy są dzięki temu zawsze czyste.

12:00
Kąpię się dopiero w porze lunchu, bo wcześniej zajmuję się "brudną robotą", maluję, używam różnych kolorów. Noszę więc swoją koszulę nocną; staje się pewnego rodzaju kitlem malarskim i wtedy idzie do prania. Pościel, koszulę nocną i szlafrok zmieniam codziennie. Lubię, kiedy wszystko nadaje się do prania, łącznie ze mną. Lubię stare koronki, prześcieradła, piękne pikowane narzuty, ale wszystko jest białe. Przy bieli nic nie ukryjesz. Większość ludzi nie używa takiej pościeli i innych rzeczy, bo są trudne w utrzymaniu. Ale to taka przyjemność spać w łóżku z piękną pościelą, wszystko bez skazy, świeżo wyprasowane, długa biała koszula. Idealnie.
Gdy jestem gotowy, wyleguję się w wannie. Miałem kiedyś ukochany produkt Shu Uemury, ale już go nie robią, więc znalazłem francuski kosmetyk, który zmiękcza wodę. Ma sto lat. Wlewam pół butelki do wanny. Mało ćwiczę, bo mój lekarz powiedział, że nie jest to konieczne. W młodości dużo ćwiczyłem, a wszystko, co robisz, gdy jesteś młody, zostaje. Nadal jestem bardzo rozciągnięty i nie mam problemów.
Mój najnowszy strój to dwie wersje - specjalna marynarka od Diora, wyglądająca jak surdut, ale nie taka, jaką nosi się na ślub. Mam ją uszytą z tweedu i podobnych materiałów. Mam też inną marynarkę, którą uwielbiam, z nowej kolekcji męskiej Diora. Kupiłem jej pięć sztuk, więc ludzie myślą, że codziennie noszę tę samą, ale tak nie jest. No i noszę dżinsy; te są z mojej nowej kolekcji. Są w ciemnoszarym kolorze z moją twarzą, moim profilem, nadrukowanym z tyłu, ale trzeba się naprawdę przypatrzeć, żeby to zobaczyć. Moja garderoba jest tak wypełniona, że mogę nosić tylko to, co zdołam zobaczyć w tym całym bałaganie. Wciąż mam ubraniasprzed 10 lat od Diora, ale myślę, że oddam je Diorowi do muzeum. Mam pewne wyjątkowe stroje, których już nigdy nie założę, bo dziś życie jest już inne. Kiedyś dużo używałem faksu, a dziś już nikt tego nie robi.
Nie jadam lunchów, ale jeśli już, proszę, by przywieziono je do mnie do domu. Mam dwa domy: ten tutaj, gdzie tylko śpię i szkicuję, a drugi mam dwa i pół metra stąd, gdzie mam kucharza i w którym spotykam się z ludźmi. Nie chcę tego tutaj. Mimo że dom jest olbrzymi, chcę być sam. Jeśli czegoś potrzebuję, są praktycznie za ścianą i wtedy przychodzą. Studio też jest obok, biuro też. Jeśli mam gości i służących, nie chcę ich w swoim domu. Wszystko jest po sąsiedzku.

16:00
Mam dwóch szoferów i kilka samochodów. Jeden nich robi mi rano zakupy i przynosi gazety, a drugi, Sebastian, który jest również moim sekretarzem, jest wolny rano, a pracuje po południu i do późnego wieczora. W drodze do studia Chanel lubię się rozglądać, lubię patrzeć na Paryż. To miasto nigdy mnie nie męczy. Dużo ludzi nieustannie rozmawia przez telefon; nic już więcej nie widzą. To prawda, lubię obserwować. Stąd idę do Galianiego, mojej ulubionej księgarni, później do Chanel, następnie do Colette i czasem do sklepu męskiego Diora. Nie odwiedzam wielu sklepów.

17:00
Do studia przychodzę późnym popołudniem. Jestem tam do ósmej, czasem do wpół do dziewiątej. Jestem bardzo szybki i zorganizowany. Sposób, w jaki pracuję, wolę zostawiać na wieczór albo na poranki w weekend, a wtedy wszystko wysyłam przez iPhone'a. Nie siedzę w studio drapując tkaniny. Moja praca jest bardzo koncepcyjna.

21:00
Moja kolacja zależy od dnia. Nie wychodzę dużo zawsze wracam późno i jestem tak zajęty i tak zadowolony z tego, co robię, że nie jestem tak naprawdę gotowy na wieczór w towarzystwie. To już koniec - ludzie, z którymi się spotykałem, nie żyją albo już nie istnieją. Czasem idę do
La Maison du Caviar, ale większość czasu jem kolację w domu na ulicy Saints-Peres i potem idę do siebie. Nienawidzę słowa "rutyna". A najbardziej już nienawidzę, gdy musisz patrzeć na zegarek i spieszyć się, by przebrać się na kolację z kimś ważnym. Każda kolacja jest ważna; nigdy nie powinno się ich nigdy opuszczać, ale mnie to już męczy. Trochę tego w życiu przerobiłem.
Relaks zależy od tego, jak jestem zmęczony. Czasem trochę czytam. Ostatnio bawię się ze swoim kotem, Choupette. Kot zawsze zostaje w domu, a służąca się nim zajmuje. Moja kocica jest bardzo ułożona; nie wychodzi na ulicę, nie odwiedza innych miejsc. To zepsuta księżniczka.

poniedziałek, 6 lutego 2012

WYWIAD Z MARIUSZEM PRZYBYLSKIM



To pytanie zadawane było Ci już zapewne wiele razy, ale muszę o to zapytać. Jak rozpocząła się Twoja przygoda z modą?
Od najmłodszych lat miałem bardzo artystyczne zamiłowania, szczególnie lubiłem rysować. Ale nie wyglądało to tak, że już od dziecka wiedziałem,że chcę być projektantem mody. Właściwie podczas nauki w liceum plastycznym narodziła się moja pasja do mody i wówczas powstawały moje pierwsze jeszcze bardzo amatorskie projekty. Następnie rozpocząłem naukę na ASP w Łodzi już na kierunku projektowanie ubioru i wtedy podjąłem decyzję, że chciałbym swoją przyszłość związać właśnie z tym zawodem.

Kim jest dla Ciebie ikona stylu?
Zdecydowanie David Bowie, gdyż wyznaczył wiele razy - nowe trendy w męskiej estetyce. To prawdziwy kameleon mody, który w każdej odsłonie wyglądał nowocześnie, z charakterem i nie sztampowo.

Jak określiłbyś swój styl?
To połączenie klasyki i grung’owch detali.

Jak wygląda Twoja garderoba?
Kurtki i bluzy własnego projektu, proste t-shirt, ciemne jeansy to trzon mojej garderoby, która wcale nie jest wielka.

Ile czasu potrzebujesz, aby przygotować się na wyjście z domu?
To zależy ile go mam:-) ale naprawdę nie spędzam godzin przed lustrem.

Masz swój przepis na sukces? Jeśli tak to jaki?
Myślę, że to połączenie ciężkiej pracy, talentu, wytrwałości i odrobiny szczęścia.

Co jest Twoją największą pasją?
Moda jest moją  największą pasją i pracą  zarazem. Ale poza tym to literatura - uwielbiam książki, kocham czytać i robię to w każdej wolnej chwili.

Czym w najbliższym czasie nas zaskoczysz?
Jeżeli w ogóle miałbym czymś zaskakiwać  to tylko swoją pracą.

Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Może w Warszawie albo w Berlinie, Paryżu czy Kuala Lumpur. Nie robię sobie żadnych założeń gdzie będę za 10 lat. Lubię życie, siebie, swoją pracę i jestem otwarty na wszystko, co przynosi kolejny dzień. Najważniejsze abym za te 10 lat był tak samo szczęśliwy człowiekiem – bo tak się czuję.

Po Twoim ostatnim pokazie w Warszawie w internecie aż huczało na temat opóźnienia, które było spowodowane oczekiwaniem na p. Edytę Olszówkę. Jak to skomentujesz?! To prawda?
Każdy pokaz w Polsce rozpoczyna się z 30/40 minutowym opóźnieniem, to już właściwie standard na tego typu wydarzeniach. Mój ostatni pokaz w grudniu w Warszawie rozpoczęliśmy jeszcze kilka minut później ze względu na Edytę Olszówkę. Tego dnia Edyta miała spektakl w teatrze, ale mimo wszystko bardzo chciała zobaczyć kolekcję i mi także bardzo zależało, aby mogła obejrzeć pokaz. Dlatego podjąłem decyzję, że poczekamy i uważam, że było warto ,gdyż Edyta jest dla mnie ważnym gościem. Nie mam i nie maiłem z tym żadnego problemu, a komentarze nieprzychylnych mi osób kompletnie nic dla mnie nie znaczą. Takie osoby zawsze znajdą jakiś pretekst, aby tylko móc krytykować. Ja natomiast robię swoje i idę dalej.

Mariusz bardzo dziękuję za rozmowę. Fajnie, że są jeszcze tacy otwarci i ‘normalni’ ludzie jak Ty. Dzięki ;-)

wtorek, 31 stycznia 2012

WYWIAD Z DAWIDEM WOLIŃSKIM


Mam dziś dla Was miłą niespodziankę. Wywiad z Dawidem Wolińskim! 
Zapraszam serdecznie i dziękuję Dawidowi, że znalazł czas i odpowiedział mi na kilka pytań ;-). Dawid to fajny gość.

PS. Zdałem dziś egzamin na PRAWO JAZDY ;-)! 
Pozdrawiam Pana egzaminatora, który obiecał, że wejdzie na mojego bloga. Powiedział, że od razu zobaczył we mnie  'artystyczną duszę' - miło.


To pytanie zadawane było Ci już zapewne wiele razy, ale muszę o to zapytać. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z modą?!

Dawid Woliński: Przygoda z moda...Hmmm na takie pytanie zawsze trudno odpowiedzieć krotko. Uważam, że moja przygoda rozpoczęła się od tego, że zawsze miałem inne poczucie estetyki niż moi rówieśnicy, a jak tylko zrozumiałem, że za pomocą nożyczek ze zwykłej koszuli można zrobić kamizelkę...To był moment przełomowy.

Co oznacza dla Ciebie być ‘ikoną stylu’/’ikoną mody’?


Dawid Woliński: Dziś to zdarza się bardzo często, że kogoś po jednym, czy dwóch sezonach okrzykują ikona mody...Powiem tak rzeczy popularne tracą na sile. Współcześnie mamy bardzo dużo ikon mody...Od Lady Gagi po lady Victorie Beckham...

Jak określiłbyś swój styl?!


Dawid Woliński: Kombinuje z nim...Zmieniam się, ale istota stylu pozostaje ta sama. Lubie łączyć i zaskakiwać. Dresowe spodnie z ciężkimi butami, a do tego ciężki kardigan. Zawsze jednak ważne jest dla mnie, żeby to wszystko było wygodne i żebym miał jakiś sexy akcent ;-) Nie lubię mody, która przebiera i jest bardzo niechlujna.

Jak wygląda Twoja garderoba?


Dawid Woliński: To mój czuły punkt...ciągle nad nią pracuję, ale jest zaskakująco mała jak na moje potrzeby ;-) Mam w planach ją rozbudować ;-)

Ile czasu potrzebujesz, aby przygotować się na wyjście z domu?


Dawid Woliński: Zawsze tyle, ile go dokładnie mam ;-) Czasem jest to 5 min, a czasem 5 godzin ;-) szczęśliwi czasu nie liczą!

Masz swój przepis na sukces? Jeśli tak to jaki?


Dawid Woliński: Myślę, że każdy musi znaleźć swój pomysł na sukces. Mój to robić to, na co mam ochotę i próbować nowych rzeczy dobrze czuje się w biegu...kiedy jest akcja, zamieszanie. Lubie przyciągać uwagę.

Co jest Twoją największą pasją?


Dawid Woliński: Zaśmiejesz się jak Ci powiem...okazuje się ze sport ;-) Jestem raz dziennie na siłowni, zawsze staram się znaleźć na to czas, bo to jest godzina tylko dla mnie. Mój trener dba o to, żeby trening był zróżnicowany. Latem biegam po łazienkach, pływam na łodziach po Wiśle...Sport pochlania spora część mojego czasu i bardzo to lubię. Znajduje w tym sposób na balans ciała i duszy

Zdradzisz mi coś o nowym projekcie WOLI&TYSIO?


Dawid Woliński: To projekt, który wzbudza duże kontrowersje...Z założenia ludzie uważają, że to bez sensu. Każdy sukces w Polsce jest okupiony skandalem i plotkami. Mam nadzieje, że wszystkim opadną szczeki...kiedy już zostaniemy hitem ;-)!

Odkąd w DDTVN okrzyknęliście p. Martę Grycan ‘Najlepiej ubraną 2011’ w internecie rozpętała się burza. Jak to skomentujesz?!

Dawid Woliński: Bardzo się ciesze, że udało mi się przełamać stereotyp. Uważam, że to bardzo dobrze, że kobieta z jej tuszą potrafi pokazać, że można ładnie i atrakcyjnie wyglądać. Wzbudzać pozytywne emocje. Uważam, że apetyczny dekolt, który prezentuje to miły akcent na salonach, które zaczynają być idealnie nudne. Ciesze się, że może ona zostanie wzorcem dla wszystkich kobiet z tusza, które kryją się pod wielkimi okropnymi swetrzyskami w sino- burych kolorach.
Przykro mi tylko, że słyszę tyle głosów krytyki i to nawet od ludzi wydawałoby się inteligentnych. Szkoda, że sukces i pieniądze tak bolą...otoczenie. A mnie to cieszy i będę Pani Marcie kibicował.

wtorek, 7 czerwca 2011

Wywiad z Jeremy Hackett


Jeremy Hackett znany londyński krawiec męski zdradza, po czym można poznać prawdziwego dżentelmena.

W pomieszczeniach klubowych hotelu Intercontinental, położonego w londyńskim Hyde Parku, rozlegają się ciche dźwięki fortepianu, a wykwintne kanapki z ogórkiem i kruche bułeczki zachęcają do wypicia filiżanki popołudniowej herbaty. Gruby dywan tłumi odgłosy kroków i dźwięk rozmów. Nagle w sali pojawia się 57-letni Jeremy Hackett założyciel ekskluzywnej sieci sklepów z odzieżą męską. „Papież kwintesencji brytyjskości” ma na sobie trzyczęściowy garnitur z szarej flaneli w delikatne prążki, czerwone skarpetki i krawat w takim samym kolorze. Całości dopełniają lśniące, czarne buty z tradycyjnym angielskim szwem na spodzie podeszwy. Hackett uczył się rzemiosła krawieckiego u najlepszych krojczych w Londynie przy Savile Row, najsłynniejszej ulicy angielskiego krawiectwa, potem sprzedawał używane garnitury z „najwyższej półki”, a w 1979 roku założył własną firmę. Autor książek o modzie i bloger o pseudonimie Mr. Classic chętnie dzieli się krytycznymi uwagami na temat męskiego poczucia elegancji i nowych trendów w modzie.

Czy spotkał pan już dzisiaj jakiegoś mężczyznę, który wykazał się wyjątkowym brakiem gustu w doborze garderoby?

Przed chwilą mignął mi jegomość w okropnych butach ze skóry lamparta. Ich właściciel wyglądałby znacznie lepiej, gdyby wybrał proste, niewyszukane obuwie skórzane w kolorze brązu pasujące do garnituru w tym samym kolorze. Mężczyźni nie powinni nosić butów w jasnych, krzykliwych barwach. Lepiej nie skupiać uwagi otoczenia na stopach, gdyż nie są one zbyt atrakcyjną częścią naszej anatomii. Zbyt wielu mężczyzn nie ubiera się, lecz przebiera.

Poniekąd trudno zrozumieć ten brak wyczucia. Przecież poradniki savoir- vivre’u rozchodzą się w milionowych nakładach, a mimo to wygląd większości panów woła o pomstę do nieba.

Tego rodzaju wydawnictwa dobrze prezentują się w domowej bibliotece. Szkopuł w tym, że nikt ich nie czyta. Większości mężczyzn nie przywiązuje należytej wagi do wyglądu. Naturalnie istnieje grupa przeraźliwych bogaczy, którzy mimo to nie potrafią dobrze się ubrać.

Wystawił pan miażdżącą ocenę przedstawicielom płci męskiej.

To prawda, ale zdarzają się wyjątki.

Jaka nacja pańskim zdaniem wytycza standardy elegancji?

Naturalnie Brytyjczycy.

Naturalnie, jakżeby mogło być inaczej.

Dzieje się tak, dlatego, ponieważ ubiór pełni ważną rolę w naszej tradycji - w przeciwieństwie do reszty Europy. Marzeniem każdego Brytyjczyka jest noszenie garniturów szytych na miarę. Kto raz założył takie odzienie, ten nie zadowoli się tańszymi substytutami. Poza tym w Anglii mamy mnóstwo okazji, aby wdziać coś eleganckiego - uroczyste kolacje, rauty, mecze w polo, wyścigi konne w Ascot. Brytyjski dżentelmen nie musi głowić się nad wyborem garderoby, ponieważ na każdą okazję obowiązuje ściśle określony kanon stroju. Ten narzucony przez tradycję formalizm uczynił z Brytyjczyków wzór do naśladowania przez cały świat. Angielską elegancję cenią nawet Włosi. Wprawdzie chętnie pretendują do roli trendsetterów w modzie męskiej, ale zdecydowanie lepiej prezentują się w ubraniach szytych według starej, angielskiej szkoły. W Niemczech garnitury szyte na miarę w ogóle nie są popularne, bo panowie preferują ubiory gotowe. (...)


źródło: www.onet.pl/

środa, 26 stycznia 2011

Krótki wywiad z mistrzem

Podczas pokazu kolekcji Haute Couture ss2011, przeprowadzono krótki wywiad z Karlem. Lagerfeld opowiedział między innymi o tym, dlaczego się spóźnia, dlaczego nie wypowiada się na tematy książek, a także powiedział o garniturze, który miał wówczas na sobie… to szary fason od Diora.