poniedziałek, 6 lutego 2012

WYWIAD Z MARIUSZEM PRZYBYLSKIM



To pytanie zadawane było Ci już zapewne wiele razy, ale muszę o to zapytać. Jak rozpocząła się Twoja przygoda z modą?
Od najmłodszych lat miałem bardzo artystyczne zamiłowania, szczególnie lubiłem rysować. Ale nie wyglądało to tak, że już od dziecka wiedziałem,że chcę być projektantem mody. Właściwie podczas nauki w liceum plastycznym narodziła się moja pasja do mody i wówczas powstawały moje pierwsze jeszcze bardzo amatorskie projekty. Następnie rozpocząłem naukę na ASP w Łodzi już na kierunku projektowanie ubioru i wtedy podjąłem decyzję, że chciałbym swoją przyszłość związać właśnie z tym zawodem.

Kim jest dla Ciebie ikona stylu?
Zdecydowanie David Bowie, gdyż wyznaczył wiele razy - nowe trendy w męskiej estetyce. To prawdziwy kameleon mody, który w każdej odsłonie wyglądał nowocześnie, z charakterem i nie sztampowo.

Jak określiłbyś swój styl?
To połączenie klasyki i grung’owch detali.

Jak wygląda Twoja garderoba?
Kurtki i bluzy własnego projektu, proste t-shirt, ciemne jeansy to trzon mojej garderoby, która wcale nie jest wielka.

Ile czasu potrzebujesz, aby przygotować się na wyjście z domu?
To zależy ile go mam:-) ale naprawdę nie spędzam godzin przed lustrem.

Masz swój przepis na sukces? Jeśli tak to jaki?
Myślę, że to połączenie ciężkiej pracy, talentu, wytrwałości i odrobiny szczęścia.

Co jest Twoją największą pasją?
Moda jest moją  największą pasją i pracą  zarazem. Ale poza tym to literatura - uwielbiam książki, kocham czytać i robię to w każdej wolnej chwili.

Czym w najbliższym czasie nas zaskoczysz?
Jeżeli w ogóle miałbym czymś zaskakiwać  to tylko swoją pracą.

Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Może w Warszawie albo w Berlinie, Paryżu czy Kuala Lumpur. Nie robię sobie żadnych założeń gdzie będę za 10 lat. Lubię życie, siebie, swoją pracę i jestem otwarty na wszystko, co przynosi kolejny dzień. Najważniejsze abym za te 10 lat był tak samo szczęśliwy człowiekiem – bo tak się czuję.

Po Twoim ostatnim pokazie w Warszawie w internecie aż huczało na temat opóźnienia, które było spowodowane oczekiwaniem na p. Edytę Olszówkę. Jak to skomentujesz?! To prawda?
Każdy pokaz w Polsce rozpoczyna się z 30/40 minutowym opóźnieniem, to już właściwie standard na tego typu wydarzeniach. Mój ostatni pokaz w grudniu w Warszawie rozpoczęliśmy jeszcze kilka minut później ze względu na Edytę Olszówkę. Tego dnia Edyta miała spektakl w teatrze, ale mimo wszystko bardzo chciała zobaczyć kolekcję i mi także bardzo zależało, aby mogła obejrzeć pokaz. Dlatego podjąłem decyzję, że poczekamy i uważam, że było warto ,gdyż Edyta jest dla mnie ważnym gościem. Nie mam i nie maiłem z tym żadnego problemu, a komentarze nieprzychylnych mi osób kompletnie nic dla mnie nie znaczą. Takie osoby zawsze znajdą jakiś pretekst, aby tylko móc krytykować. Ja natomiast robię swoje i idę dalej.

Mariusz bardzo dziękuję za rozmowę. Fajnie, że są jeszcze tacy otwarci i ‘normalni’ ludzie jak Ty. Dzięki ;-)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

troche slabo ze prawie te same pytania zadajesz co wolinskiemu, wiecej kreatywnosci

PATRYK STRZAŁA pisze...

Taki był właśnie zamysł... ale mi samemu to się już nie podoba. Jednak było za późno aby zmienić pytania. Następnym razem będą inne. Obiecuje.

Ania Łuka pisze...

fajnie ale może faktycznie indywidualne podejście było by lepsze :) co do Przybylskiego to wydaje się być bardzo przyjemny choć odpowiedź na ostatnie pytanie trochę mnie zaskoczyła, wychodzi na to że Olszówka jest ważniejsza od całej reszty :/ dziwię się bo równie dobrze mogła zobaczyć kolekcję indywidualnie ...