poniedziałek, 7 lutego 2011

Tom Ford o filmie - A SINGLE MAN

Dlaczego znany projektant zostaje reżyserem?

- Kocham projektowanie, ale moda to sztuka komercyjna. Na sprzedaż i nie do końca moja. Zawsze wiedziałem, że mogę reżyserować, że jestem dobrym opowiadaczem. I że w kinie będę mógł przekazać więcej siebie niż w reklamie czy w kolekcji Toma Forda. Poza tym chciałem spełnić kolejne marzenie. Dziś wiem, że chcę robić filmy przez resztę życia.

Miał pan tremę, mówiąc pierwszy raz "akcja!"?

- Nie, za to stresujący był dla mnie moment, gdy pierwszego dnia po pierwszej scenie musiałem powiedzieć "Cut!".

Na planie był pan szefem ostrym czy łagodnym?

- Chyba łagodnym. Miałem mały budżet, tylko 21 dni zdjęciowych i naprawdę wspaniałych aktorów. Nie było miejsca na gwiazdorstwo. Jestem pewien, że Colin Firth, Nicholas Hoult, Julianne Moore i Matthew Goode zagrali jedne z najlepszych ról w życiu.

Muzykę do "Samotnego mężczyzny" skomponował Polak Abel Korzeniowski.

- Abel to człowiek o niezwykłej wrażliwości. Chyba nie będzie mnie na niego stać w przyszłości, bo po nominacji do Złotych Globów za muzykę do mojego filmu jest rozchwytywany. Długo szukałem kompozytora, dostałem mnóstwo próbek nagrań i nic mi nie odpowiadało. Gdy moja montażystka podsunęła mi płytę Abla, od razu wiedziałem, że muszę z nim pracować, bo ta muzyka ma w sobie masę emocji i delikatności.

Widzieliście ten film? (Ja jeszcze nie) Jak Wam się podobał?

1 komentarz:

maja miusow pisze...

film zachwyca kadrami, od razu widać,że zrobił go artysta. aktorzy grają fantastycznie i myślę, że świetnie pasują do swoich ról. historia sama w sobie nie jest niestety zaskakująca,ale film polecam jak najbardziej.